Ja uwielbiam. Mają w sobie to COŚ - lekkość, delikatność, a to to, co w hafcie lubię najbardziej. I do tego subtelne backstitche. Najpiękniej wyglądają na lnie a paleta DMC wyciąga z nich to, co najlepsze.
Na mojej liście planów na 2015/2016 znalazły się dwa hafty z książki "Mon journal au point de croix" Sophie Bester-Baqué i Véronique Enginger. Zapewne je znacie albo widzieliście gdzieś w sieci. Dziewczynka w żółtym płaszczyku jeszcze przede mną, ale drugi haft z tej listy wczoraj zszedł z tamborka.
Ostatnie dni poświęciłam na wieniec, który kiedyś posłuży do wykończenia pudełka z paper mâché:
Pudełko już czeka ;)
Wyszywałam na lnie Zweigart Edinbrugh 35ct w kolorze Flax:
Krzyżyki:
Backstitche:
I napisy. W internecie widziałam różne koncepcje wypełnienia środka. Ja zdecydowałam się na wersję oryginalną (gatunki roślin):
Za wzór dziękuję Ani, która jakiś czas temu też wyszyła ten wieniec i teraz cieszy się pięknie ozdobionym pudłekiem :)
