niedziela, 24 czerwca 2018

Niedziela z hafciarskim alfabetem - R


W tym tygodniu prezentujemy hafciarskie skojarzenia na literę R...

RR - skrót od Round Robin (algorytm karuzelowy - pojęcie dotyczące systemów operacyjnych). W hafciarskim świecie to nazwa pewnej zabawy, bardzo popularnej na blogach 7-8 lat temu. Organizatorka zabawy wybierała wzór - taki, który łatwo podzielić na kilka części/obrazków (np. kalendarze, seria kaw/herbat, słynne słowniki Bothy Threads). Liczba uczestniczek zależała od tego, ile obrazków trzeba było wyszyć. Na swojej kanwie wyszywało się pierwszy z nich, a potem kanwa leciała w świat. Na otrzymanej kanwie należało wyszyć kolejny fragment. W efekcie otrzymywało się gotową kanwę - z wyszytymi wszystkimi obrazkami, ale każdy z nich był dziełem innej hafciarki. Takie oczywiście było założenie zabawy i taki finał byłby idealny... Niestety - wiele kanw nie wróciło do uczestniczek :( Sama brałam udział w kilku zabawach, kilka kanw utknęło nie wiadomo gdzie :(

Dla przypomnienia, moje RRowe kanwy:

RR kubusiowy:


RR kawowy:


RR kuchenny:


RR domkowy:


Nie wiadomo gdzie utknęły moje kanwy z RR prosiaczkowego i RR nadmorskie wspomnienie...

Na początku mojego blogowania, kiedy RR były bardzo popularne, zapisywałam się na wszystkie zabawy jakie znalazłam. Z czasem mój entuzjazm opadł, bo kanwy przestały przychodzić regularnie... a kubusiowa kanwa w ogóle nie została skończona...
Było to jednak ciekawe doświadczenie - mogłam podpatrzeć, jak wyszywają inne dziewczyny :) Dzięki jednej z nich podpatrzyłam jak robić backstitche ;) Doszłam też do wniosku, że kratkowanie kanwy nie jest dla mnie - w ogóle nie ułatwia wyszywania.

Ciekawa jestem ile z Was pamięta szał na RRowe zabawy ;)

RAMKA DO HAFTU - coś podobnego do tamborka (spełniają tę samą funkcję) - ale o innym kształcie i grubości. Pierwszą z nich 6-calową kupiłam kilka lat temu. Potem miałam długą przerwę i niedawno znów do niej wróciłam. Do HAEDa zaś kupiłam większą, 9-calową.
Zaletą takiej ramki jest to, że nie gniecie materiału tak jak tamborek.


RAILROADING - metoda wyszywania, dzięki której krzyżyki wychodzą równo, a nitka się nie skręca. Przydatne niestety tylko przy parzystej liczbie nitek. Igłę należy wbić w materiał między nitkami:


Wadą tej metody jest to, że spowalnia nieco pracę.
Sama stosuję ją rzadko - tylko przy Aidzie 14ct.

ROZMIAR GOTOWEGO HAFTU - czyli to, jak duża jest nasza praca. Wszystko zależy od rozmiaru haftu (ile krzyżyków jest w pionie i poziomie) oraz od gęstości materiału. Im materiał gęstszy, tym gotowy haft będzie mniejszy.
Więcej pisałam o tym przy okazji TEGO POSTU.

* * *
Nasza zabawa powoli dobiega końca. Zostało już tylko kilka literek. Dla przypomnienia - będą to S/Ś, T, U, W/V, Z i Y.
Dla zwyciężczyni niedzielnej zabawy szykujemy z Kasią miłą niespodziankę :)

A dziś również zapraszam do Kasi - linkowanie bowiem u niej.

3 komentarze:

  1. Ja pamietam RR, poznalam zabawe na samym poczatatku mojej przygody z haftem - nigdy nie bralam udzialu w tej zabawie, nie mialam odwagi i tez chyba za duzo naczytalam sie wlasnie o kanwach, ktore nigdy nie wracaja... szkoda!
    Railroading (nie znalam tego pojecia ) mi czesto przydaje sie przy mieszanych kolorach :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Obserwowałam te zabawy, jednak sama nie brałam w nich udziału czekając na efekt finalny. I niestety moje przewidywania sprawdzały się. Szkoda bo to było coś innego, spajającego osoby ze wspólnych zainteresowań.
    Roilaroading poznałąm, czasami stosuję. Rzeczywiście spowalnia ale za to efekt piękny :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawiony po sobie ślad :)