niedziela, 13 maja 2018

Niedziela z hafciarskim alfabetem - L


Dziś moje hafciarskie skojarzenia na literę L będą bardzo... materiałowe ;)

To na tę literę bowiem zaczynają się moje ulubione (oprócz Aidy oczywiście) materiały do haftu :)

LEN - długo się wahałam czy spróbować wyszywania na lnie bo nie byłam pewna czy sobie poradzę. Kilka lat temu spróbowałam i... przepadłam! Na niczym tak przyjemnie mi się nie wyszywa jak na lnie Belfast 32ct firmy Zweigart (u mnie w ogóle przodują materiały Zweigart, nie mam porównania z innymi lnami, np. tymi od Permin of Copenhagen). Lubię także Edinburgh 35ct i Newcastle 40ct. Wyszywam na nich co dwie nitki. Len nadaje się do wzorów bez tła - jego splot jest delikatniejszy, nie wyróżnia się tak bardzo jak Aida.

Lny na których wyszywam mają w miarę równy splot - w każdym razie krzyżyki wychodzą równiutkie w pionie i poziomie. To już nie te czasy, kiedy z lnu trzeba było wyciągać nitki by w ogóle były widoczne dziurki ;)
Przy lnie trzeba mieć albo dobry wzrok, albo dobrej jakości lampę i lupę. Materiał jest dość wiotki, dlatego najlepiej używać do niego tamborka lub ramki.
W TYM POŚCIE napisałam nieco więcej o gęstościach lnu.

Na lnie powstało wiele moich prac - wzory Nimue, paryżanki, wiele zawieszek, igielników oraz wszystkie biscornu.

LUGANA - tkanina typu evenweave (o równym splocie), zwykle bawełniana z domieszkami. Splot tworzą pojedyncze nitki. Lugana firmy Zweigart ma gęstość 25ct, co daje... milimetrowe krzyżyki ;) Do niej również polecam tamborek.

Na Luganie powstały wszystkie moje zielniki DFEA. Na niej również powstanie mój HAED.

LEWA STRONA - czasem spotykam się z opinią, że po co zwracać uwagę na lewą stronę pracy skoro i tak jej nie widać. Otóż lewa strona jest o tyle ważna, że ma wpływ na wygląd prawej. Supełki czy poprzeciągane nici powodują, że to wszystko jest widocznej na prawej stronie, a co więcej - może utrudnić oprawę takiej pracy.
Kiedyś i ja popełniałam mnóstwo błędów - supełki nie były mi obce, a w którymś momencie przestałam obcinać końcówki nici...

Więcej o mojej lewej stronie pisałam przy okazji zabawy POKAŻ PLECY!

LES BRODEUSES PARISIENNES - francuska firma produkująca wzory do haftu. To te wszystkie urocze paryżanki, alfabety, słodkie dziewczynki etc. Wiele z tych wzorów można znaleźć w czasopiśmie Creation Point de Croix.

Tym razem linkujemy u Kasi :)

3 komentarze:

  1. Fajne skojarzenia, muszę rzeczywiście spróbować w końcu haftu na lnie.
    A co do lewej strony, to jak robię wzory na kartkę to idę po łatwiźnie i robię małe supełki, ale gdy już praca może być widoczna i od tyłu to wtedy zasłaniam je ściegiem kryjącym. Ale poczytałam sobie właśnie u Ciebie o jeszcze innym sposobie i muszę go kiedyś wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze mnie nie było w hafciarskim świecie, jak odbywała się zabawa Pokaż plecy.Ale będę teraz miała lekturę. Warto przypominać o takich sprawach.
    Porównam na jakim etapie ja jestem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Len! Tak, zdecydowanie jestem na tak. Len zachwyca. Fakt, faktem jedną pracę mam na lnie. Ale! Na pewno nie ostatnio! :)
    Lewa strona? Uważam, że ważna, ale też bez przesady. Są hafciarki, które lewą stronę mają idealną, dopracowaną dokładnie. Aż tak mnie to nie mierzi ta lewa strona jak jest tam lekki bałagan :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawiony po sobie ślad :)