środa, 15 czerwca 2016

Dlaczego nie przerabiam zdjęć na wzory i nie wyszywam na podmalowanej kanwie

Tytuł co prawda przydługawy, ale doskonale obrazujący to, co chcę dziś pokazać ;)

Na początek jednak chciałabym Wam bardzo podziękować za liczne komentarze pod poprzednim postem z moimi pierwszymi pracami i za Wasze historie dotyczące początków przygody z haftem :)
To fascynujące, że tak wiele nas łączy i że tak wiele z nas zaczynało w podobny sposób :)

* * *
Dzięki Kasi dowiedziałam się, że są dwa rodzaje kanwy z nadrukowanym wzorem - jedne są zadrukowane całe i tak je trzeba wyszyć, na drugich tło jest rzeczywiście podmalowane i służy do uzyskania trójwymiaru.
Nie będę zmieniać treści wpisu - chciałam tylko zaznaczyć, że pisząc "kanwa  z podmalowanym tłem" mam na myśli "kanwa drukowana", którą w całości należy zapełnić krzyżykami.

* * *
W zamierzchłych czasach, kiedy zaczynałam przygodę z haftem, dostałam od Mamy dwie kanwy z podmalowanym tłem. Niestety do dziś zachowała się tylko jedna. Pamiętam, że kolory musiałam dobrać sama, bo na brzegu materiału (jak to się teraz zdarza) nie było legendy. Stałam w sklepie z tą kanwą i usiłowałam dopasować kolor na materiale do nici. Udało się tak sobie :/ Już wtedy denerwowało mnie, że kolor na materiale jest źle położony, że krzyżyki nachodzą na siebie i że właściwie nie wiadomo gdzie kończy się jeden kolor a zaczyna drugi... Dobrze, że obrazki były niewielkie ;)
Niedługo potem spróbowałam haftu na czystym materiale i przepadłam! Nigdy już nie wróciłam do wyszywania na podmalowanym tle.

Jeden z obrazków przedstawiał bukiet kwiatów, a drugi - ten zachowany - młyn:




Widać, że to moje początki - każdy krzyżyk w inną stronę i dywan nitek na spodzie pracy...

Jestem w stanie zrozumieć, że ktoś początkujący w hafcie może porwać się na wyszywanie na takiej kanwie. Szkoda jednak psuć sobie pracę nerwami, że kolory są źle dobrane lub źle pokazane na kanwie. W każdym razie ja już do takich prac nie wrócę.

* * *
Muszę przyznać, że jestem wygodna jeśli chodzi o haft ;) Nie przerabiam samodzielnie wzorów, nie zamieniam Anchora czy Ariadny na DMC. Rzadko porywam się też na samodzielne dobieranie kolorów. Najczęściej robię to, gdy we wzorze występuje ich tylko kilka (jak przy hafciareczkach) lub gdy jest to haft jednokolorowy. 

Dawno temu chciałam sama dobrać kolory do obrazka z kotkiem (wzór chyba z jakiejś gazety), ale źle się to skończyło...



Nie pamiętam jakie kolory chciałam zastąpić, ale ten niebieski jakoś średnio mi do całości pasuje ;)
Robiłam to ze źle pojętej oszczędności - bo po co kupować kilka motków nici jak można sobie samemu dobrać kolory...

* * *
Na koniec kilka słów o tym, dlaczego nie przerabiam zdjęć czy obrazów na wzory. Oczywiście próbowałam i tylko raz wyszło jako tako (i jak na złość akurat nie mam zdjęcia tej pracy).
Nie wątpię, że przy użyciu dobrego programu (a nie takiego z którego ja korzystałam 10 lat temu) taka przeróbka może się udać - ale dla mnie to trochę jak loteria.
Widziałam zdjęcia takich prac - niektóre są naprawdę zachwycające (np. Rokosowo autorstwa Kasi).
Miałam też okazję testować wzór Belle and Boo stworzony przez Chagę. Ale są to tylko wyjątki...

W przerabianych wzorach denerwuje mnie pikseloza i źle dobrane kolory - zwłaszcza jeśli chodzi o twarze. Przerabiane zdjęcie musi być niewątpliwie bardzo dobrej jakości, by uchwycić niuanse i przenikanie się kolorów.

Lata temu (+/- 10) bardzo chciałam wyszyć dwa obrazy. Nie pamiętam już w jakim programie je przerabiałam. Ale wyszło źle. Bardzo źle.

Pierwsza była baletnica - wzór dość znany. Na takim etapie przerwałam pracę...




Oczywiście domyśliliście się, że chodzi o TEN wzór? ;)

Zdjęcie stąd
Nie mam pojęcia skąd we wzorze wzięło się tyle pomarańczu... Taki jest właśnie "urok" przerabianych zdjęć :( Ale może to ja miałam takiego pecha?

I jeszcze jedna ślicznotka, na której portret miałam ochotę ;) Piękna Marilyn :) Znów porwałam się na przeróbkę dość znanego zdjęcia:




Oryginalne zdjęcie niby czarno białe, a we wzorze mnóstwo zieleni... I oczywiście zero backstitchy :/

* * *
Jestem ciekawa jakie są Wasze doświadczenia - przerabiacie wzory? Wyszywacie na podmalowanej kanwie?

Kochane Czytelniczki i Hafciarki - powyższe tekst to moje zdanie na temat przeróbek wzorów. Bazowałam na swoich doświadczeniach. Po raz kolejny podkreślam - niech każdy wyszywa tak jak chce lub umie.

22 komentarze:

  1. Ostatnio też miałam pomysł przerobienia zdjęcia na wzór, ale na szczęście szybko wybiłam sobie to z głowy:-) wystarczy mi wrażeń po wzorze Arxinda, który jak się okazało był właśnie przerobiony ze zdjęcia.
    Pozdrawiam
    Aneta

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja także próbowałam przerabiać zdjęcia kończyło się podobnie jak u Ciebie...Może to kwestia dobrego programu komputerowego...w każdym bądź razem jestem na tyle wygodna że korzystam z gotowych wzorów.

    OdpowiedzUsuń
  3. Też nie lubię pikselozy w przerabianych zdjęciach na haft. To trochę jak kiczowate obrazki z puzzli :P Wolę korzystać z gotowych pięknych wzorów, w który ktoś dobrze dobrał kolory;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Co do kanwy z podmalowanym tłem, to mam w swoim zbiorze dwa, które były moimi początkami. Co jednak się namęczyłam, to moje Ale uważa, że na samym początku można próbować na takiej kanwie swoich sił. Fakt, źle naniesiony obraz daje do wiwatu, ale nauczyć się stawiać krzyżyki przynajmniej można :) Teraz też bym już nie sięgnęła po kanwę z tłem.
    Co do dobierania kolorów, to nie robię tego, bo ja się ne czuję na siłach - źle dobiorę, potem będę przeklinać i się denerwować.
    Co do zdjęć. No cóż, nigdy tego nie robiłam, bo generalnie uważam, że zdjęcia, to zdjęcia - nie ma potrzeby ich przerabiać. Po to są gotowe wzory i naprawdę jest tak wiele, tak różne, że osobiście nie czuję potrzeby przerabiania zdjęć. Bo znów źle by poszło, denerwowałabym się, straciła czas, nerwy, pieniądze. Po co mi to :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja mimo wszystko jestem ryzykantką i za pomocą "Abakan5" przerobiłam i wyhaftowałam dwa portrety. Są oczywiście zarzuty co do poprawnego odzwierciedlenia kolorów, ale prace są ciekawe.Szczególnie przekłamane są kolory z miejsc zacienionych lub słabiej doświetlonych. Również cienie i załamania na czerni (czarny garnitur) były odwzorowywane zielonymi pikselami.
    A czy macie panie sugestie, który program jest godny polecenia.
    Nie zamierzam rezygnować z haftowanych zdjęć, bo są oryginalne i nie powtarzalne.
    pozdrawiam
    E.P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedyny program o którym słyszałam to właśnie Abakan. Może i ja z niego korzystałam lata temu, ale nie jestem pewna czy to ten sam.

      Usuń
  6. Nie! Żadnych przerabianych zdjęć i podmalowanego tła :/ Muszę znać efekt końcowy...takiej loterii bym nie zniosła...
    Tyle Twojej ciężkiej pracy a efekt...sama wiesz :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja zdecydowanie wolę korzystać z gotowych wzorów. Widzę, jak to wygląda i nie mam obawy, że efekt końcowy mnie rozczaruje.
    Na podmalowanej kanwie wyszywałam raz - na czyjąś prośbę, ale raczej do tego nie wrócę.
    Dzięki za podzielenie się doświadczeniami, spostrzeżeniami...
    Pozdrawiam ☺

    OdpowiedzUsuń
  8. Zostałam obdarowana kilkoma obrazkami na podmalowanym tle, zaczęłam , starałam się, ale moja cierpliwość i nerwy nie mają aż tak wielkich granic. A co do przerabianych zdjęć to je nawet lubię. Wyszyłam już kilka i wychodzą mi coraz lepiej. Oczywiście zależy dużo od jakości wykonanego zdjęcia i trzeba kombinować z ilością kolorów by efekt był zadowalający, ale myślę,że warto. Ja używam programu ABAKAN, ale chyba jest jeszcze HAFTIX. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Haniu. Muszę Cię troszkę sprostować bo z tym podmalowanym tłem są dwie opcje - tak jak piszesz cały obrazek nadrukowany i to faktycznie jest koszmar. Jest też druga opcja, gdzie wyszywamy cały obrazek wg wzoru a nadruk służy za tło i daje efekt trójwymiarowości. Taki obraz właśnie dostałam i nie ukrywam nawet fajnie się to robi i fajnie wygląda.
    Co do przerabiania wzorów to dziękuję, że moje Rokosowo zyskało Twoje uznanie. Nie ukrywam było to wyzwanie. Jednak powiem to co wielokrotnie twierdziłam - przerabiać wzory trzeba umieć i robić to umiejętnie. Najlepiej wychodzą wzory w sepii, bo wtedy nie ma tych nieszczęsnych pikseli. Zresztą wzory HAED to też taka pikseloza....

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja nigdy nie wyszywałam na gotowej kanwie - dostępne wzory wydawały mi się zbyt toporne i grubo ciosane. Doświadczenia z tworzeniem własnych wzorów ani przerabianiem jeszcze nie mam, ale po cichutku marzy mi się tworzenie własnych wzorów :) ale jak do tej pory nie trafiłam na program, który spełniłby moje oczekiwania.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie dziwię się Twojej niechęci do malowanej kanwy, najczęściej są to jakieś koszmarki. A jeśli chodzi o przerabianie zdjęć i tworzenie własnych wzorów - to często hafciarki myślą, że to łatwizna. Wystarczy wrzucić zdjęcie w program i gotowe. Niestety tak to nie działa, jeśli się chce mieć dobry wzór to trzeba nad nim porządnie popracować. Zainspirowałaś mnie do popełnienia wolniejszym czasem posta o moich doświadczeniach z Haftixem :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kanwy z nadrukiem nie używam, ale zdjęcia przerabiam używając Haftixa, mam na koncie dwa i wyszły dobrze, trzeci jest w trakcie wyszywania i jak na razie idzie nieźle.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nigdy nie haftowałam na malowanej kanwie. Moje pierwsze krzyżyki były liczone i stawiane na polskim lnie :) i nigdy nie bawiłam się w przerabianie wzorów :) O ile ilustracje w profesjonalnych przeróbkach mi się nawet czasem podobają, o tyle przerabianie zdjęć na haft wydaje mi się kiczem ;) Haft ma być pracą twórczą - projektem w technice haftu, z uwzględnieniem tworzywa, jakim jest nitka, a nie naśladowaniem zdjęcia, które wykonał aparat fotograficzny :) To oczywiście moje zdanie i rozumiem, że ktoś może widzieć jakąś wartość w powielaniu zdjęcia krzyżykami...
    Ale mam na swoim koncie haftowanie tak zwanych kucharek po ściegach odbitych na płótnie :) Czasy to zamierzchłe. Kucharki do haftu kupowało się na targu :) Rety, jak to dawno było... :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Wzorów nie przerabiam. Na podmalowanej kanwie poczyniłam jeden obraz (duzy), wiecej już nie brałam się za takie wzory.

    OdpowiedzUsuń
  15. Kanwa z nadrukiem kolorowym bez legendy kolorów, to było kiedyś, ale nigdy mnie takie nie pociągały. Moje pierwsze krzyżyki stawiałam na najzwyklejszym sztywniku, taki niby len, dopóki nie zobaczyłam kanwy, najpierw o dużym rozmiarze krateczek. Kiedy jednak zajęłam się haftowaniem na poważniej, duże wzory z Haftów Polskich ( Złota Kolekcja), trzeba było sięgnąć po kanwę o drobnym splocie na tyle wyraźnym, by móc sobie rysować siatkę pomocniczą, jako że wyszywałam skacząc po całości kolorami. Teraz również preferuje kanwę tę drobną, 18ct,lub 20ct- najczęściej i wyłącznie wzory liczone. Czasem pokuszę się o samodzielne dobieranie kolorów, jeśli jest to wzorek z netu, który i tak służy mi jedynie za inspirację bo wybieram zeń, te fragmenty, które mnie interesują i sama je w całość komponuję. Co zaś się tyczy przerabiania fotek programami, to zrobiłam nieudolną przeróbkę fotki córki, skaczącej na trampolinie i pikseloza mi wyszła okropna, ale córka i tak zadowolona. Kupiłam sobie program Haftix i zrobiłam jeszcze dwie takie przeróbki, pierwsza z netu, widoczek z zachodem słońca i jeziorem, wyszedł całkiem fajnie. Drugi to The Garden Joan Miro, też według zdjęcia z netu. Z tego jestem zadowolona najbardziej, a autystyczny wnuk jest szczęśliwy, że go ma. Jeśli komuś sprawia przyjemność takie tworzenie własnych wizji obrazów, to nie widzę w tym nic złego. Nie każdy ma talent, by stworzyć coś własnego, ale inspirując się pracami innych, uczy się, popełniając błędy, które później mogą zaowocować całkiem fajnymi pracami hafciarskimi. Nikt nas nie zmusza do robienia tego co robimy i każdy ma swoje w tej dziedzinie zdanie i doświadczenie.
    Post Haneczko, jest świetny, taki zmuszający do zastanowienia nad tym, co ten hafciarski światek ma nam do zaoferowania i w jakim wymiarze. Dziękuję, że mogłam wyrazić tu swoje zdanie, co nieczęsto mi się zdarza.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja kiedyś skusiłam sie w jakiejś pasmanterii na mały zestaw - kanwa z nadrukowanym kolorowym obrazkiem, mulina, igła, ramka. I całe szczęście ze obrazek był mały, bo bym nie zdzierżyła...Druk był źle odbity i miałam problemy czy dobrze stawiam krzyżyki.
    Więcej takiego czegoś nie kupiłam, zdecydowanie wolę czystą kanwę i wzór w wersji papierowej.
    Jakichś skomplikowanych i wielokolorystycznych zdjęć na haft jeszcze nie przerabiałam. Jednak dwa razy zdarzyło mi się haftować logo piłkarskie i do tego potrzebny był mi wzór. Wtedy szukałam w internecie zdjęcia logo i to przerabiałam na krzyżyki korzystając z programu Art Stitch Easy! 4.0
    Na szczęście loga są przeważnie 3-4 kolorowe więc nie musiałam martwić się jakąś skomplikowaną pikselozą, niemniej jednak program samoczynnie sobie ustawiał jakieś dziwne cienie. Gdy wybierałam maksymalną ilość kolorów to zawsze trzeba było zaznaczyć 1-2 kolory więcej niż faktycznie było na obrazku. Czyli np logo miało kolory 4 kolory (niebieski-czerwony-biały-czarny) to musiałam ustawić maksymalna liczbę kolorów na 5, bo w momencie ustawienia na 4 tak naprawdę otrzymywałam tylko 3....
    Jeśli chodzi o samodzielne dobieranie kolorów, to tak owszem robiłam to. Na samym początku, jakieś 20 lat temu, gdy legenda pewnego wzoru podana była tylko w DMC, a dla mnie ta paleta była nieosiągalna. Byłam zadowolona ze swoich wyborów.
    Teraz czasem mi sie zdarza w mniejszych projektach zamienić odcienie kolorów jeśli brakuje mi jakiegoś numeru a nie mam czasu zamowić

    OdpowiedzUsuń
  17. Namalowany wzór wyszywałam raz i to była moja pierwsza róża, wcale nie taka mała, wyszło bardzo dobrze. Potem spróbowałam już na białej kanwie, od tamtego momentu tak wyszywam ... Kiedyś próbowałam przerobić zdjęcie, ale wyszło jakieś szaleństwo z kolorami, wolę sprawdzone schematy jeśli chodzi o duże wzory, żeby efekt był jednak zagwarantowany, bo duże obrazy, to dużo pracy... Czasami zmieniam, coś w małych wzorach, dodaję np. napis, zmieniam kolor... ale przerobienie zdjęcia w celu wyszycia, oznacza ryzyko, a wyszywanie to ogrom pracy, dlatego przy przerobieniu zdjęcia skorzystałabym z pomocy kogoś kto się na tym zna...pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie haftowałam niczego na drukowanej kanwie. Od samego początku zaczęłam haftem liczonym ;) Co do przerabiania. Kuzynka pracuje z "Haftixem" wygląda całkiem dobrze ;) Często sama dobieram nici do haftów często zdarza mi się to w komunijnych, małych wzorów, kwiatach... Nigdy w sumie nie miałam problemu, może dlatego że starałam się dobrać z tego co miałam, resztę dokupiłam, nigdy nie starałam się maksymalnie zużyć domowych mulin.

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie! Myślę o projektowaniu wzorów, ale nie o przerabianiu.

    OdpowiedzUsuń
  20. Kilka razy w sklepie stałam przy kanwie pomalowanej, na której tylko krzyżyki trzeba było stawiać, ale jak zobaczyłam, że niektóre krzyżyki w połowie mają jeden kolor, a w połowie drugi (kiedyś stawiałam tylko całe krzyżyki i kropka) to zrezygnowałam.

    Jedynie czasem bawię się w zamienianie kolorów z jednej muliny na drugą, ale dość często są to same porażki. Wolę wyszywać zgodnie z legendą, chociaż nawet to się nie sprawdza, gdyż wzory potrafią być rozpisane niby na kilka firm mulin, a jak się zaczyna wyszywać, to okazuje się, że wychodzi inaczej niż na zdjęciu wzoru. Dlatego ostatnio pokochałam wyszywanie z gotowych zestawów :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Raz kupiłam kanwę z nadrukiem a była to mała zawieszka w kwiaty i okazało się ,że nadruk był zrobiony na lewej stronie kanwy i nawet nie dało się tego haftować,więc wybrnęłam tak,że zalałam go laką:)nigdy więcej nie kupiłam kanwy z nadrukiem.Bardzo lubię haftować z wzorów kolorowych i liczę sama krzyżyki.Również sama dobieram kolory i nawet wychodzi mi to nieźle,a niedawno wyhaftowałam pierwszy wzór wymyślony przeze mnie,a właściwie bez wzoru tylko jak igła poniosła:)))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawiony po sobie ślad :)