niedziela, 2 grudnia 2018

HAED A Stitching Shelf (5/6)

Wczoraj minęło pół roku odkąd postawiłam pierwszy krzyżyk w HAED "A Stitiching Shelf". Cudowne 6 miesięcy pełne wyzwań i nauki nowej organizacji hafciarskiego życia, by znaleźć czas na kolosa.

Po 183 dniach mojego dzieła życia mam 54 500 xxx -> 14,51% całości:

HAED "A Stitching Shelf"
1.06-30.11.2018
54 500 xxx


Jak może pamiętacie, na początku szło mi bardzo dobrze - krzyżyki przybywały każdego dnia. Po mniej więcej 100 dniach trochę odpuściłam, bo miałam wrażenie że HAED zaczyna rządzić moim życiem... przystopowałam nieco i skupiłam się na innych haftach. Krzyżyki w kolosie zaczęły przybywać wolniej, ale przestałam czuć się nim przytłoczona... i znudzona. A nudy w hafcie boję się najbardziej...

W listopadzie nie pojawił się haedowy post - od połowy października, kiedy to dobiłam do 50 000 xxx, nie usiadłam do tego haftu przez miesiąc... A potem pojawiło się jeszcze tyle (połowa klepsydry, kawałek kolejnej książki i kwiaty należące już do następnej scenki):


Myślę, że receptą na nudę i zmęczenie jednym wzorem jest właśnie robienie sobie od niego przerw. Choć może niekoniecznie tak długich jak miesiąc ;)

Zapraszam do obserwowania mojego haedowego konta na Instagramie -> TUTAJ :)

17 komentarzy:

  1. Mega pracę zrobiłaś, Haniu.
    Ja swojego HAEDa na razie całkowicie odstawiłam. Jakoś straciłam do niego serce, ale mam nadzieję, że kiedyś do niego wrócę.
    Tobie z całych sił kibicuję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiem, o czym piszesz... sama też muszę odpoczywać od kolosa, co prawda ten mój odpoczynek to często przymus, bo są inne projekty, ale jaka to przyjemność potem wyjmować cały kolosowy majdan i stawiać krzyżyk do krzyżyka...

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie się wyłania...:)
    Krzyżyk za krzyżykiem....i o to w tym chodzi:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Haft jest super :) A w haftowaniu chodzi o to, żeby mieć z tego przyjemność, na nie żeby się ścigać z czasem :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem pełnia podziwu, że jesteś w stanie tyle zrobić przy jednym hafcie. Małe przerywniki są dobrą odskocznią, ale nie wyobrażam sobie nie dokończenia jakieś haftu. Miłego krzyżykowania, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Ogromnie Cię podziwiam za wielkie postępy w tym hafcie :) Mam zrobione mniej więcej tyle samo xxx, ale mnie zajęło to 2 lata :D Ja jakoś nie wyobrażam sobie ślęczeć tylko przy jednym hafcie, szczególnie takim, który wydaje się nie mieć końca.. Chyba też szybko bym się wypaliła, więc rozumiem Cię doskonale :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Haft wygląda imponująco, a przerwami w pracach się nie przejmuj, ja na ponad rok rzuciłam pewien wzór i dalej nie mogę się do niego zabrać... Mam nadzieję, ze sie w końcu przełamię i go skończę. :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. już robi niesamowite wrażenie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ogromny podziw! Ja się kompletnie nie nadaję do takich kolosów. Będę kibicować!
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Klepsydra wygląda pięknie:-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Niezmiennie zachwyca mnie ten haft. Niecierpliwie czekam na kolejny post. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Twoje postępy robią naprawdę niesamowite wrażenie! Podziwiam tempo pracy, ja haftuję wolniej i mnie to 14% pewnie zajęłoby rok 😂 Myślę, że przerwy i zmęczenie, a nawet czasem zniechęcenie są naturalną rzeczą przy tak dużym projekcie. Czasem trzeba odpocząć od haftu, by potem móc do niego wrócić z entuzjazmem 🙂

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawiony po sobie ślad :)