piątek, 18 lipca 2014

Wyzwanie blogowe #5 Mój typowy dzień

Dziś dzień szczególny - i to nie tylko dlatego, że kończymy wyzwanie blogowe.
Po prostu nie pamiętam kiedy ostatnio byłam na nogach tak wcześnie (u mnie nie ma jeszcze 7).

Moje typowe dni są... nieszczególne. Teraz wakacjujemy od przedszkola-jeszcze miesiąc temu wszystko wyglądało inaczej, za kolejny miesiąc znów się wszystko zmieni...

Mam to szczęście, że moje dzieci nie budzą mnie nad ranem gotowe do zabawy. Dobrze i niedobrze, bo dzięki temu zdarza nam się spać nawet do 9 ;)

Później wiadomo - poranna toaleta, śniadanie. Jeśli nie jest za gorąco i wyjątkowo nie pada to idziemy na plac zabaw, ewentualnie drobne zakupy (większe załatwia mąż).

O 15 obiad. Jeśli pogoda dopisuje to wybieramy się rodzinnie na spacer lub znów plac zabaw.

Od 19 kolacja i kąpiel. Po 20 starsza idzie spać. Młodsza jeszcze walczy. Czasami do 22...

A my chodzimy spać w okolicach północy.

I gdzieś między jednym zajęciem a drugim, między sprzątaniem, zmywaniem i gotowaniem są moje krzyżyki, na które przeznaczam każda wolną chwilę.

Weekendy różnią się o tyle, że w domu jest mąż i od pogody/różnych planów zależy co akurat robimy.

* * *

Dziękuję za to, że byliście ze mną przez te 5 wyzwaniowych dni :) Cieszę się, że dzięki temu mogłam poznać nowe osoby, które - mam nadzieję - zagoszczą tu na dłużej :)
Wkrótce wracam z "normalnymi" postami ;) 

9 komentarzy:

  1. W sumie to upodobania mamy bardzo zbliżone. :) z jednym wyjątkiem - ja lubię deszcz.

    OdpowiedzUsuń
  2. Napiszę tak - szczęściara!
    U mnie codziennie pobudka o 6:20 (teraz mam wakacje, więc śpię do 7 :P). Od 7:30 do 17 praca, potem szybko jedzony obiad (na szczęście wzięty z baru, bo gdybym go miała robić, musiałabym chyba wstawać o 4). Po obiedzie - ogródek (od wiosny do jesieni) ewentualnie rzeczy do pracy - jesienią i zimą (jakiś kurs, podyplomówka kolejna, konkursy, projekty, analiza testów...).... a na krzyżyki czas po 22 lub 23 - czyli najczęściej żaden, bo wtedy za bardzo bolą mnie ręce aby brać igłę :( Teraz mam szczęście - po ogarnięciu blogów mogę trochę powyszywać do południa, bo potem znowu jadę po Marcina, po obiad i ... z ogródka schodzimy w okolicach 23... ech :(

    OdpowiedzUsuń
  3. o 9-tej ale bosko u nas dzień zaczyna się od 5.30-6.00 :)
    piękne te Twoje krzyżyki :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :)

      Ta laba skończy się w połowie sierpnia, kiedy trzeba będzie wstawać o 7 :/

      Usuń
  4. Oj...ja też mam długo śpiącą królewnę w domu i dobrze, bo nie znoszę wcześnie wstawać..ale minus jest...też się kładzie późno,..czasem nawet do 23 wojuje,..

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajny masz dzień co dzień.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja Ci zazdroszczę takiego dnia, ja wstaję o 6 do pracy wracam o 15 by coś szybko zjeść i jechać do kolejnej pracy i tak cały tydzień od pon do niedz, już nie pamiętam kiedy miałam dzień wolny, ;/ a to wszystko za sprawą kredytu na mieszkanie, które kupiliśmy w styczniu, ledwo starcza siana, ale dam radę jeszcze do lutego muszę wytrzymać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję że mogłam Cię poznać i wiesz... moje dni są całkiem podobne do Twoich z tymże ja nie krzyżykuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Każdy dzień jest piękny, który spędzacie razem! Zapraszam do zabawy: http://szyciekoty.blogspot.com/2014/06/candy-marzenie-o-japonii.html

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawiony po sobie ślad :)